Ze względu na koczownicy tryb życia stosunkowo często zmieniałem miejsce zamieszkania. Wynikało to przede wszystkim ze zmiany pracy. Taki styl życia niestety nie współgra z efektywnym budowaniem smart domu. Musisz wszędzie tworzyć system od nowa. Teoretycznie uczysz się na wcześniejszych błędach, ale praktycznie popełniasz nowe. C’est la vie. 

Jak policzyłem, to przez ponad 50 lat życia zaliczyłem 10 domów i mieszkań. Oczywiście tych pierwszych to koncepcja smart nie dotyczyła, bo po prostu nie była jeszcze objawiona. Ale w tych ostatnich w coraz większym stopniu zacząłem się nią interesować. Na początku w najprostszej formie, czyli odnośnie do urządzeń sterowanych zdalnie za pomocą fal radiowych.  

Budując dom, zamarzyłem sobie takie rozwiązanie, by móc sterować oświetleniem i fontanną w ogrodzie. Sterować to może za dużo powiedziane. Raczej chodziło jedynie o włącz i wyłącz zdalnie.  

Pomyślałem, że zorganizuję to za pomocą gniazd elektrycznych sterowanych za pomocą pilota radiowego (nie było przecież jeszcze tych wszystkich ZigBee, Z-Wave czy nawet BT).  Nota bene, takie gniazda są do dzisiaj do kupienia. Jak je widzę, to śmieję się z siebie, że to był taki etap u mnie o nazwie „smart home for dummies”.  

Problem z tymi gniazdami polegał na tym, że były one przeznaczone do użytku wewnętrznego. Nie były bowiem hermetyczne ani odporne na niskie temperatury. Nie powstrzymało mnie to jednak, zbudowałem dla nich specjalną uszczelnioną szafkę w ogrodzie. I jakoś to nawet działało (choć w zimie gorzej). Może nie był to szczyt techniki, ale pamiętam, że żona jakoś tak inaczej wtedy na mnie spojrzała. W sensie, że taki spryciarz ze mnie.     

Zwróciliście uwagę, że w zdecydowanej większości smart urządzenia są dostępne do stosowania wewnątrz pomieszczeń? Stosunkowo niedawno zaczęły się pojawiać takie, które są hermetyczne, a także mogą pracować w niższych temperaturach. A przecież tak potrzebne byłyby do stosowania na zewnątrz: żarówki, włączniki, przełączniki, zasilacze. To wygląda na jakąś niszę rynkową. Dwa lata temu kupowałem na taras lampę grzewczą obsługiwaną pilotem IR. Ostatnio sprawdzałem i widzę, że są dostępne pierwsze modele smart…  Czemu nie wtedy? Jak widzę teraz taki outdoor smart plug z IP44 (ochrona przed wodą bryzgającą ze wszystkich kierunków o wielkości kropel większej niż 1 mm) oraz zakresem temperatury pracy 10°C~40°C, a temperatury przechowywania 40°C~70°C, to mi się łezka w oku kręci. Za wcześnie się chyba urodziłem w stosunku do możliwości smart home 

Naprawdę warto zwracać uwagę na parametry urządzenia dotyczące warunków pracy. Szczególnie, że czasami niektóre z tych przeznaczonych do zastosowań wewnętrznych mają całkiem przyzwoite graniczne temperatury, np. -20°C. Więc o ile zapewni im się odpowiednią ochronę przed wilgocią, to można je śmiało stosować na zewnątrz. Ja w ten sposób zorganizowałem sobie całoroczne oświetlenie tarasu. Polak potrafi. Przyznam się jednak, że będąc takim doświadczonym w tym temacie i tak jedno smart gniazdo spaliłem (woda  dostała się do środka). Ale cicho sza, żona nie musi o tym akurat wiedzieć… Dobra praktyka: o porażkach milczymy, o sukcesach wręcz przeciwnie. 

W momencie budowy domu, remontowania czy urządzania mieszkania człowiek stara się jak najwięcej zaplanować i przewidzieć. Wizualizuje sobie, co gdzie będzie stało i będzie użytkowane. Kiedyś przede wszystkim myślało się o instalacji elektrycznej, gazowej, hydraulicznej, kanalizacyjnej, wentylacyjnej. Potem przyszedł czas, że istotna stała się także instalacja komputerowa, Wi-Fi, dostęp do Internetu. Obecnie uważam, że trzeba patrzeć na dom/mieszkanie także w kontekście zastosowania koncepcji smart home.  Dlaczego? Gdyż pewnych rzeczy potem się nie przeskoczy. Nie będzie po prostu możliwości zastosowania jakiegoś inteligentnego rozwiązania.  

Podam dwa przykłady. Pierwszy dotyczy fajnej dobrej praktyki wyłączania i włączania zasilania elektrycznego w przypadku, gdy opuszczasz i wracasz do domu. Nie można zrobić „wyłącz wszystko”, bo przecież lodówka, piec gazowy, zmywarka czy klimatyzator muszą lub mogą pracować podczas naszej nieobecności. Tak samo wszystkie bramki oraz dostęp do Internetu powinny mieć zabezpieczoną ciągłość działania. Teoretycznie można by zatem sterować (zasilać) osobno każdym urządzeniem w domu. Ale byłoby to kosztowne i mało efektywne. 

Dużo lepszym rozwiązaniem jest wcześniejsze podzielenie obwodów elektrycznych (na etapie budowy domy czy wykańczania mieszkania), tak by móc odcinać zasilanie dla wybranych. Oczywiście zwykle lodówka czy piec gazowy są na wydzielonym obwodzie, osobno zabezpieczone, ale np. zmywarka czy klimatyzator już nie.  Są teraz dostępne fajne zabezpieczenia tablicowe typu przekaźnik bistabilny 16A czy stycznik 20A działające po ZigBee/WiFi, które można wykorzystać w tym celu. Tylko żeby to uczynić, to trzeba przemyśleć instalację elektryczną przed jej wykonaniem… 

Podobnie należy uczynić z zasilaniem, wykonując klasyczny podwieszany sufit w łazience. Zwykle istniejące na suficie oświetlenie rozprowadza się na kilka lampek w suficie podwieszanym. Ale problem pojawia się, gdy chcesz zamontować sobie w suficie jeszcze np. głośnik bluetooth, by w czasie golenia lub kąpieli umilić sobie te czynności muzyką. Jak nie przygotuje się osobnego od oświetlenia zasilania (i skorzysta tylko z tego istniejącego), to głośnik będzie działał tylko przy włączonym świetle. Czyli już muzyki do romantycznej kąpieli przy świecach dla żony nie zapodasz…

Mało tego, głośnik jako typowe urządzenie BT będzie się łączył automatycznie z Twoim sparowanym smartfonem za każdym razem, gdy ktoś włączy oświetlenie w łazience. A przecież nie zawsze chcesz, by Twoją telefoniczną rozmowę słyszała żona, która akurat nastawia pralkę w łazience. Akurat to ostatnio to udało mi się obejść poprzez instalację dodatkowego smart przełącznika zasilania głośnika i włączania jedynie na życzenie przyciskiem. Ale gdybym miał to przemyślane wcześniej lepiej, nie musiałbym tak kombinować. 

Electronic, Digital, Bluetooth, Speaker, Technology

Generalnie dobrze jest nie zachłystywać się nadmiernie technologią bezprzewodową. Bo póki co to bezprzewodowe przekazywanie energii elektrycznej jest w powijakach, nie wszystkie smart akcesoria działają na baterię, a niektóre musicie koniecznie zasilić przewodowo i jeszcze zadbać by zachować tego ciągłość. To samo dotyczy także dostępu do Internetu. Jak chcecie mieć dobry i stabilny zasięg Wi-Fi w całym ogrodzie, garażu oraz na wszystkich kondygnacjach domu, to pomyślcie o tym, jak go zapewnić. Czasami dzięki uprzedniemu położeniu przewodów Ethernet i przewodów zasilających unikniecie problemów. Wi-Fi ma zawsze ograniczony sygnał, na dodatek tłumiony przez różne przeszkody. A przewodem zawsze można doprowadzić sygnał o niezmienionej mocy do samego jego końca. W tej materii pozostaję więc póki co tradycjonalistą. 

Na koniec podam ostateczny argument przemawiający za powyższym. Nie zobaczycie jednego z najbardziej wkurzających komunikatów w systemie smart dom w stylu: urządzenie jest w trybie offline, akcesorium nie odpowiada, brak odpowiedzi… No i co także ważne, żona nie będzie miała pretekstu do uwagi w stylu: co tym razem Ci nie działa?  


Fan dobrych praktyk w życiu zawodowym i prywatnym. Jako były belfer lubi krzewić wiedzę. Zawsze szuka nieoczywistych rozwiązań i zastosowań w smart home. Chce udowodnić, że człowiek też może być „smart” oraz wstąpić do klubu ludzi, którzy odwiedzili co najmniej 100 krajów na świecie.

Polska grupa Smart Home by SmartMe

Polska grupa Xiaomi by SmartMe

Promocje SmartMe

Powiązane posty