Mi Band to chyba jedno z najpopularniejszych urządzeń Xiaomi. Każda z wersji urządzenia szturmem zdobywała rynek. Pierwsza generacja z długą srebrną pastylką i dość ograniczonymi możliwościami. Później druga ze słynnym kółeczkiem. Świetnie skrojona trójka, w której nie było widać, gdzie kończy się ekran. I oto nadszedł nowy, po raz pierwszy z kolorowym ekranem, z tysiącem nowych możliwości – Mi Band 4.

Od premiery Mi Band 4 minęło trochę czasu, ale dla nas ważniejsza jest data 1 sierpnia 2019 r., ponieważ wtedy opaska trafiła oficjalnie do polskiej dystrybucji. Wybrałem się w ten dzień w okolicach godz. 17 do sklepu Mi Store w Katowicach, żeby usłyszeć, że opaski zostały wyprzedane w ciągu dwóch godzin od dostawy. No nieźle… Na pytanie, czy będą jutro, usłyszałem, że jak najbardziej, ale czy będą po 17 to już inna sprawa. Dawno nie było tak, że musiałem polować na sprzęt, dlatego towarzyszyło mi uczucie ekscytacji, kiedy w końcu go dostałem! Ale na szczęście już mam – prosto z polskiej dystrybucji, niestety bez NFC – Mi Band 4.

Pierwsze wrażenie

Zacznijmy od pudełka, które jako pierwsze rzuca się nam w oczy w sklepie. Już na pierwszy rzut oka widać nowy trend w linii pudełek od Xiaomi. Zamiast całkowicie białego, podobnie jak w Apple, otrzymujemy teraz bardzo podobne do pudełek od Redmi. Na pudełku znajduje się wizualizacja opaski u góry i duży znak czwórki na dole. Zauważyłem, że poprzednie modele, np. Mi Band 3, też są już sprzedawane w opakowaniach z nowym wzornictwem.

W opakowaniu znajdziemy  opaskę, ładowarkę i sprytnie ukrytą instrukcję obsługi. Dwa plusy i jeden minus. Zacznijmy od plusów. Do opaski pasują wcześniejsze paski, więc jeśli macie taki, do którego się przyzwyczailiście przy swoim poprzednim bandzie, to możecie go przenieść do tego. Kolejny plus jest za instrukcję, która zawiera opis również w języku polskim. Ostatnio nie zawsze się to zdarza, więc widać, że mamy tu do czynienia z polską dystrybucją z prawdziwego zdarzenia. I na koniec minus, czyli ładowarka – znowu inna. Mamy w rodzinie Mi Band 2, Mi Band 3 i Mi Band 4 – żaden z nich nie może być ładowany z innej ładowarki niż własna. Jeden raz mogę zignorować, ale dwa razy to już premedytacja.

I na koniec główny gość programu, czyli sama opaska. Główną różnicą w stosunku do poprzedniego modelu jest ekran, którym teraz jest kolorowy AMOLED. I tę różnicę naprawdę mocno widać. Kolory są  wyraziste i dobrze widoczne nawet w słońcu, również powierzchnia mierzenia tętna się powiększyła. To, co mi się nie podoba, to odcięcie ekranu od reszty opaski. W poprzednich nie było widać, gdzie kończył się ekran, a zaczynał plastik. Tutaj jest to bardzo mocno widoczne. Mi Band 4 jest bardzo ładny, ale ze względu na tę spójność bardziej podobał mi się Mi Band 3.

Mi Band 4

Parowanie Mi Band 4 z telefonem

Żeby sparować nasz nowy Mi Band 4, potrzebujemy aplikacji Mi Fit. W niej mogą się pojawić dwie opcje. Albo wyskoczy nam małe żółte okienko na głównym ekranie, żeby dodać nowy sprzęt, albo przechodzimy do naszego profilu i tam klikamy dodanie. Jeśli zdarzy się tak, że wasza opaska będzie w języku angielskim i nie będziecie wiedzieć jak włączyć w niej język polski to koniecznie zajrzyjcie do naszego poradnika.

Jeśli mieliśmy poprzednią opaskę Mi Band, to automatycznie przeniosą się z niej wcześniejsze ustawienia. Ja nie znalazłem znaczących różnic w stosunku do poprzednika. Z ważniejszych funkcji, które warto ustawić, są:

  • alerty (połączeń, SMS-ów, aplikacji),
  • podnieś nadgarstek, aby wyświetlić informacje,
  • wykrywanie tętna i snu,
  • tryb nocny,
  • widoczność – jeśli będziemy planowali połączyć opaskę z automatyką (np. lampami Philipsa czy Yeelight).
Mi Band 4
Mi Band 4
Mi Band 4
Mi Band 4

Nowe funkcjonalności

Mi Band 4 niesie ze sobą parę nowych funkcjonalności, które dystansują go w stosunku do poprzedniego modelu. Poza tym  doszła do niego możliwość rejestrowania treningów pływackich. Posiada on certyfikat IP68, czyli możemy się z nim zanurzać do 50 metrów. Dodatkowo, w opasce pojawił się żyroskop, co pozwala na mierzenie naszego wysiłku na basenie. Drugą dużą nowością jest możliwość sterowania muzyką z poziomu opaski. Dotychczas musieliśmy wyciągać smartfona, ale nareszcie to się zmieniło! Powiem szczerze, że dla mnie to jedna z większych zalet. Nie wiem, ile razy miałem tak, że miałem już dobre biegowe tempo, a telefon decydował się, że zmienia zdanie i teraz puści mi jakiś delikatny jazz… No i trzeba było się zatrzymać, wyciągnąć telefon, zmienić kawałek i już po tempie. A teraz? Cyk – i mam już nowy kawałek (chyba, że mu wejdzie cała płyta, więc wtedy „cyk” powtarzam kilkanaście razy).

Mi Band 4 a NFC

Polska wersja opaski nie ma NFC. W sklepie  powiedziano mi, że to dlatego, że u nas i tak nie będzie działać. I tak, i nie. To prawda, że nie możemy jeszcze nimi płacić (Google i Xiaomi – weźcie się w końcu dogadajcie), ale jest sporo innych zastosowań, które można by wykorzystać, np. otwieranie drzwi inteligentnymi zamkami od Mijia. Ale kto wie, może wkrótce?

Mi Band 4 na co dzień

Obsługa nowej wersji opaski nie zmieniła się w stosunku do poprzednich modeli. W dalszym ciągu mamy jeden główny przycisk (teraz bardziej wkomponowany w ekran), którym wracamy do głównego menu. Resztą opcji sterujemy za pomocą dotyku samego ekranu. Ruchy w górę, w dół, w boki i naciśnięcie na środek – każde z tych działań skutkuje jakąś akcją na opasce. Na początku może to być trochę trudne do opanowania, ale w miarę szybko stanie się intuicyjne. Jeśli to opanujemy, to możemy wtedy korzystać z kilku ekranów:

  • Ekran startowy –  to co widzimy przez większość czasu. Godzina, stan baterii, ilość kroków, które dzisiaj zrobiliśmy. Podstawowe i wystarczające.
  • Status – podsumowanie naszej aktywności. Ile chodziliśmy, ile przebyliśmy kroków, jak to się przekłada na konkretny dystans.
  • Workout – kolejna fajna nowość. Z poziomu opaski możemy włączyć trening, np. bieganie. Nie trzeba już wchodzić do aplikacji.
  • Pogoda – sprawdzanie aktualnej pogody.
  • Heart rate – ręczne mierzenie tętna.
  • Ustawienia dodatkowe – tutaj znajdziemy np. jasność ekranu, której zmiana na poziom 5 pozwoli nam na dobrą widoczność ekranu opaski nawet w pełnym słońcu.

Podsumowanie. Warto? Nie warto?

Finalna decyzja? Warto! Ale nie jest tak idealnie, jak twierdzą niektórzy. Nowy Mi Band 4 jest nowym rozdaniem w ofercie opasek od Xiaomi – to prawda. Ekran AMOLED jest naprawdę dobrze widoczny, więcej na nim przeczytamy i, jak teraz patrzę na wszystkie trzy generacje, to dzięki kolorom Mi Band 4 prezentuje się najlepiej. Detale – jak np. przełączanie muzyki – też robią robotę. To właśnie takie małe funkcjonalności mnie przekonują, bo sprawiają, że tego sprzętu używa się łatwiej.

Z drugiej strony mamy kilka rys na szkle, takich jak bardzo widoczny ekran czy brak NFC. Mam jednak nadzieję, że w Mi Band 5 będzie to lepiej dopasowane, a NFC zobaczymy w Polsce szybciej niż w wydaniu kolejnej generacji opaski. Samą opaskę możecie znaleźć już w wielu sklepach. Podobnie jak ja w Mi Store albo u resellerów. Cena waha się pomiędzy 149 – 189 zł. Na Aliexpress dostaniecie go za około 90 pln.


Kompletnie zwariowany na punkcie smart. Jeśli tylko pojawi się coś nowego, to koniecznie musi to dostać w swoje ręce i przetestować. Lubi rozwiązania, które się sprawdzają, i nie znosi bezużytecznych gadżetów. Jego marzeniem jest zbudować najlepszy portal z obszaru smart w Polsce (a później na świecie i Marsie w 2025).

Polska grupa Smart Home by SmartMe

Polska grupa Xiaomi by SmartMe

Promocje SmartMe

Powiązane posty

3 myśli na “Mi Band 4 po wakacjach – recenzja najnowszej opaski Xiaomi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *