Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy przeczytałem w Internecie, że jakaś znana postać w stylu polityka, sportowca, celebryty czy Tadeusza Norka – tak, dobrze czytacie – zginęła w tragicznym wypadku, najpewniej na A4. Praktycznie zawsze okazywało się, że to ordynarny fake – plaga naszych czasów. Cały problem polega jednak przede wszystkim na tym, że wciąż zbyt mało weryfikujemy dane znalezione w sieci…

Nie tak dawno wdałem się w pracy w rozmowę z jednym z kolegów, który opowiadał mi, jak to spokój pewnego popracowego wieczoru zakłóciła mu pewnego razu żona, krzycząc gdzieś z drugiego pokoju, że skoczek narciarski Dawid Kubacki zginął tragicznie w jakimś straszliwym wypadku samochodowym.

Ponieważ w biurze zajmujemy się właśnie tematyką sportową, to ta informacja z oczywistych względów mojego kolegę zainteresowała, ale na szczęście szybko się okazało, że nie trzeba płakać nad losem Kubackiego – bo ten miał się świetnie i zapewne zajadał gdzieś na Wielkiej Krokwi bułkę z bananem (tak właśnie żyją wszyscy skoczkowie, nie udowodnicie mi, że nie). Okazało się, że był to jakiś niemalże losowo generowany baner, który na celu miał wywołanie kliknięcia ze strony użytkownika, a potem – cholibka, nie wiadomo – prawdopodobnie zawirusowanie komputera.

Kolega wraz z żoną szybko zorientowali się o co kaman, jak to się mówiło w starych telewizjach muzycznych, a potem, gdy ta informacja zaczęła wyskakiwać z częstotliwością wynoszącą średnio dwa przypadki na tydzień, spowszechniała zapewne w polskim Internecie do tego stopnia, że można ją było traktować na równi z prognozą pogody. Tyle, że prognoza pogody czasem się sprawdza.

To tylko jeden przykład, ale podobnych sytuacji jest setki i jesteśmy ich świadkami każdego dnia. Najdurniejszy news o śmierci jaki widziałem, to właśnie ten o odejściu Tadeusza Norka – nie, nie Artura Barcisia – info skonstruowane było w taki sposób, że nawet na fotografii widoczna była postać wychodząca z kanału (pic rel, jak to się mówi). Widocznie generator głupot tym razem zrobił brr.

Klasyczna wirusowa wiadomość – dziwna nazwa strony i zupełne odrealnienie

 

Generał Kuf i inne atrakcje

Nie zawsze jednak dostajemy w głowę, niczym obuchem, informacją o zgonie, czy też raczej stosowniej byłoby napisać „zgonie” – coraz częściej widuję też zmyślone clickbaity w stylu „nie uwierzysz, co posiada”, „jego sekret został zdradzony” itd. i najczęściej ilustracją do takich zdań jest twarz Szymona Hołowni obok jakiegoś Lamborghini lub odrzutowca. Nie wiem, czy Hołownia prowadzi Lambo (z tego co kojarzę, to nie), ale odrzutowca to na własność z całą pewnością nie posiada, mimo, że jego małżonka jest lotniczką. No ale kogo by to obchodziło – informacja idzie w świat.

Mówimy tutaj jednak o jakichś poważniejszych internetowych scamach – o tym zjawisku kiedyś już pisałem, choć nieco pod innym kątem. Prawdziwe zło, groza i pożoga  mieszczą się jednak nie w takich wygenerowanych głupotach, ale informacjach, które ludzie w bardziej przemyślany sposób dystrybuują po sieci – obecnie chyba głównie na facebookowych grupkach.

Nie będę ukrywał, że część z tych przypadków mnie realnie bawi, bo zresztą od tego właśnie są niektóre „informacje” – od wkręcania innych i robienia im żartów. Amerykański generał Kuf Drahrepus pozdrawiający Polskę kilka razy w miesiącu to klasyk, twarz papieża Polaka czy premiera naszego kraju przerabiana tysiące razy po to, aby udawała lico zupełnie innej, zmyślonej osoby to też rzecz nagminna w Międzysieci.

Jest w tym jednak pewne zagrożenie – otóż, jak się okazuje, ludzie są w stanie łyknąć wszystko – i trwać z tym łykniętym wszystkim przez długi czas, nie weryfikując w ogóle informacji. Internetowe kawały bawią – natomiast pewne dane są mocno zasmucające.

Ostatnio wpadł mi w ręce raport Eurostatu na temat tego, jak często ludzie weryfikują informacje, które znajdują w sieci. Dane mnie odrobinę zatrwożyły, ale o tym za moment – wyjdę na początek od jeszcze jednej statystyki.

W takie coś to już największy naiwniak nie uwierzy… ale czasem niestety kliknie. Prawdziwa wirusówka, która latała po sieci swego czasu

Sprawdźmy, czy Polacy sprawdzają

Zastanawialiście się kiedyś, jaka jest skala użytkowania Internetu w Polsce?  Otóż według najnowszych danych w naszym kraju 92% gospodarstw domowych jest podłączonych do sieci, co oznacza gigantyczny skok w ciągu pięciu lat – w 2016 roku poziom dostępu do śmiesznych kotów wynosił 80%.

Dla całej Unii Europejskiej przeciętnie jest to… no, nie zgadniecie. Również 92%, choć pięć lat temu wskaźnik wynosił nieco więcej, niż w przypadku samej Polski – 84%. 90% z tego to dostęp do neta szerokopasmowego – dekadę temu było to zaledwie 65%. Oczywiście do dziś zarówno u nas w kraju, jak i na całym kontynencie są osoby wykluczone cyfrowo – pod względem dostępu do sieci w ogóle – ale w dzisiejszych czasach przeważająca większość z nas prowadzi w Internecie drugie życie. I stamtąd czerpie informację.

I teraz przechodzimy do clue: jak, w świetle statystyk, wypada fact-checking wśród przeciętnych zjadaczy chleba? Na tapet weźmy najpierw średnią dla UE (z jakiegoś powodu bez Włoch): według Eurostatu, jest to… 23%. Taka część internautów postanowiła sprawdzać, czy informacje znalezione przez nich w różnych serwisach oraz mediach społecznościowych są zgodne z rzeczywistością. Warto dodać, ze badanie przeprowadzano patrząc na wycinek czasowy trzech miesięcy,  a badana była grupa w przedziale wiekowym 16-74.

Te 23% przesadnie nie imponuje, ale jeśli przejdziemy do wyniku Polski, to jest jeszcze gorzej. Polacy niestety są w tej statystyce trzeci od końca z wynikiem jedynie 16% – gorzej od nas wypadają tylko Rumuni i Litwini. Równie źle – Bułgarzy, ale ten przykład solidarności słowiańskiej akurat jest niezbyt budujący.

Kto wypada najlepiej? Cóż, zawsze byłem przyzwyczajony do tego, że w tematach Internetu, cyfryzacji, komputerów itd. w Europie (czy – zawężając nieco – w krajach UE) dominują państwa skandynawskie, ale tym razem zaskoczenie – na pierwszym miejscu znaleźli się Holendrzy z wynikiem 45%, drudzy byli Luksemburczycy (41%), a trzeci Irlandczycy (39%).

„Dopiero” na czwartym miejscu znalazła się Szwecja (36%), choć warto zauważyć, że przebadano także garstkę państw spoza UE i taka Norwegia miała wynik  równy 38%. Z państw nordyckich dobrze wypadła też pozaunijna Islandia (39%) i Finlandia (34%). Co ciekawe nasi południowi sąsiedzi, Słowacy, mieli wynik blisko dwa razy wyższy niż my (29%).

A ta wiadomość akurat jest prawdziwa – oto przykład, że pewnie absurdalnie brzmiące treści mogą być nawet częścią naukowych teorii (z fragmentu artykułu na Wikipedii).

Na bezrybiu i 45% ryba

No cóż, gratulacje dla Holendrów – na tle niemalże całej Europy pokazali, że można przykładać wagę do fact-checkingu. Mimo to nawet w przypadku tego narodu mówimy o mniej niż połowie użytkowników Internetu, którzy sprawdzają informacje, jakie do nich dochodzą. W świetle tego, jak wieloma danymi bombardujemy swoje mózgi codziennie i jak istotna to czynność – to całe klikanie w kąkuter – to wciąż chyba niewiele.

Nie będę udawał ani świętego, ani nieświadomego – sam nie sprawdzam wszystkich bez wyjątku danych, jakie przewijają się przez ekran mojego komputera czy smartfona. I jestem świadomy, że wszyscy czynią co najmniej podobnie, bo zwyczajnie nie ma czasu, by dłubać przy każdej informacji.

Bardzo dbam o weryfikację w pracy – w domu też się staram od czasu do czasu to robić przy poważniejszych i bardziej nośnych tematach  i o to w sumie chciałbym zaapelować – o chociaż minimalne, sprawdzanie, czy newsy, zwłaszcza te brzmiące najbardziej sensacyjnie, niedorzecznie czy clickbaitowo, są w ogóle oparte o jakieś rzeczywiste przesłanki. I o korzystanie z serwisów, które sami już sprawdziliśmy i wiemy, że można im na pewno ufać.

Dzięki temu będziemy żyć w świecie, w którym Dawid Kubacki może prowadzić samochód z trochę większym spokojem. A Tedeusz Norek nie musi bać się wejścia do kanału.

A przy okazji – szczęśliwego Nowego Roku, obfitującego w smart technologie!

Polska grupa Smart Home by SmartMe

Polska grupa Xiaomi by SmartMe

Promocje SmartMe

Powiązane posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *