W życiu codziennym decyzje możemy podejmować na wiele sposobów: możemy najprostszy nawet wybór analizować przez wiele godzin, albo np. kluczowe dla naszego życia postanowienia podejmować w ciągu kilku sekund, pod presją czasu.  W świecie dyplomacji wszystko działa trochę inaczej, bo też waga różnych decyzji jest ogromna. Czy wobec tego możemy oddać zadania dyplomatów w „ręce”… sztucznej inteligencji?

Są takie dwa bardzo sympatyczne powiedzonka: „stąpać po cienkim lodzie” i „balansować na ostrzu noża”. Oba znaczą mniej więcej to samo – znajdować się w niełatwej sytuacji, w której każdy fałszywy ruch może doprowadzić do nieszczęścia czy klęski. I oba świetnie wpisują się w świat dyplomacji.

Nie będę udawał, że obracam się jakoś szczególnie w owym świecie, ale na tyle często czytam o historii politycznej świata, że nauczyłem się jednego: by być dobrym dyplomatą trzeba nie tylko zdobyć wcześniej odpowiednie wykształcenie, ale być też obdarzonym przez naturę w potężne narzędzie: umysł ostry niczym brzytwa, który potrafi błyskawicznie pewne sprawy analizować. Oczywiście w taki sposób, by koniec końców wszelkie negocjacje okazywały się jak najkorzystniejsze dla własnego kraju.

Nie jest jednak tak, że dyplomata zatrudniony na placówce musi codziennie zastanawiać się nad tym, jak uniknąć wojny czy innych rzeczy straszliwych. Czemu by więc – przy sprawach z gatunku niekluczowych – oddać proces decyzyjny w ręce AI i w ten sposób odciążyć pracujące czasem na podwójnych obrotach mózgi ludzkie?

Chiny to kraj dużych kontrastów, który jest jednak mocno skupiony na rozwoju technologicznym, by nie odstawać od innych światowych mocarstw (fot. Karolina Grabowska, Pexels).

Chiny znów chcą przegonić resztę świata

Niektóre kraje coraz śmielej stawiają na takie właśnie rozwiązanie. Jednym z nich jest np. Szwajcaria, a Michael Abmühl, były szef szwajcarskiej dyplomacji, obecnie zajmujący się naukowo tą działką oraz kwestiami zarządzania kryzysowego, stwierdził ostatnio, że sztuczna inteligencja będzie z całą pewnością wykorzystywana przy dalszych, pobrexitowych negocjacjach z Wielką Brytanią (przede wszystkim tych dotyczących spraw handlu i imigracji), znajdzie też zastosowanie np. na konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu (lepiej znanej pod nazwą COP26).

Abmühl stwierdził przy tym, że o ile nie można bezgranicznie zaufać stosowanym algorytmom, o tyle naiwne jest także pokładanie wszelkich nadziei w decyzjach ludzi, którzy, no cóż, są tylko ludźmi i też mogą zawodzić. Szwajcar jest przekonany, że trzeba znaleźć „złoty środek” między jednym a drugim i w ten sposób jak najlepiej skorzystać z owocu pracy ludzi i komputerów.

Nieco inne podejście zdają się mieć Chińczycy. „Państwo Środka” być może przed laty zdawało się być ogromnym skansenem zapóźnienia, ale od co najmniej półtorej dekady Chiny mogą być uznawane za jeden z motorów różnych innowacji – choć, co zrozumiałe, kraj ten wciąż zmaga się np. z olbrzymimi nierównościami społecznymi.

Tak czy siak Komunistyczna Partia Chin (na marginesie obchodząca w tym roku stulecie swojego istnienia) przynajmniej na polu dyplomacji nie chce czuć się zapóźniona i także zleca swoim rodzimym naukowcom prace nad różnego rodzaju zaawansowanymi algorytmami pozwalającymi na ich wykorzystanie w międzynarodowych procesach negocjacyjnych. Tu jednak pojawia się ciekawy wątek.

Dr Feng Shuai, także cytowany w linkowanym nieco wyżej materiale, stwierdza bez ogródek, że wielką zaletą sztucznej inteligencji stosowanej w rozgrywkach dyplomatycznych jest fakt, że nie bazuje ona na emocjach, które są nieodzowne w przypadku ludzi – ambasadorów i innych przedstawicieli danego państwa w placówkach zagranicznych. Tym samym AI nie będzie miało też żadnego problemu w kwestiach moralnych, bowiem odpowiednio zbudowany mechanizm sprawi, że nie będzie mogło ono wskazać rozwiązania niezgodnego z celami strategicznymi danego kraju, choć moralnie „kryształowego”.

Praca ludzkiego mózgu czy praca komputera? Gdzie znaleźć złoty środek przy wykorzystaniu AI? (fot. Seanbatty, Pixabay).

Ile można zrzucić na AI?

I tu pojawia się ciekawy problem, bo choć pomysł z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w dyplomacji jest bez wątpienia ciekawy i mocno przyszłościowy, to nastręcza on również szereg pytań na temat tego, czy w pewnym momencie nie będzie wygodnie zasłonić się wyborem sztucznej inteligencji, usprawiedliwiając przy tym nieetyczne postępowanie.

Posłużę się przy tym hipotetyczną sytuacją, ale postaram się nie uciekać do ekstremum, w którym strzela się do robotników albo zrzuca na zbuntowane miasto bombę atomową. Załóżmy, że istnieje państwo X, w którym nastał jakiś kryzys demokracji i prezydent Y próbuje zachachmęcić całą władzę dla siebie, jednocześnie eliminując z życia publicznego wszystkie partie polityczne (poza swoją własną). Jednocześnie następuje jednak drobny kryzys gospodarczy i zaczynają piętrzyć się problemy związane z dostępnością podstawowych produktów spożywczych czy higienicznych.

W tej sytuacji rozpoczynają się zupełnie zrozumiałe strajki, które skupiają dziesiątki tysięcy ludzi w największych miastach kraju. Taka sytuacja jest oczywiście mocno niekorzystna dla prezydenta, więc postanawia zdusić sytuację w zarodku – wysyła policję i wojsko na protestujących, pacyfikując ich przy użyciu armatek wodnych, gazu i okazjonalnie gumowych pałek. Nikt nie ginie, rannych jest w sumie w całym harmidrze niewielu, ale wydarzenie to zostaje – bez niespodzianki – bardzo źle odebrane na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w sąsiednich krajach, które niepokoją się przede wszystkim w związku z własnym położeniem geograficznym i „najbliższymi” interesami. Następuje jednym słowem dyplomatyczny kryzys, a sąsiedzi wnoszą sprawę na międzynarodowe forum

I wtedy prezydent Y wychodzi na mównice i twierdzi, że takie rozwiązanie sytuacji było konieczne i nie było wcale podyktowane lekkomyślnym gniewem, ale poważną analizą strategiczną, w której wszelkie rozwiązania podpowiadała sztuczna inteligencja. I owa SI stwierdziła, że masowe protesty, do tego przedłużające się, będą stanowić zagrożenie dla porządku publicznego i stabilności funkcjonowania państwa, więc trzeba je jak najszybciej ukrócić – najlepiej siłowo. A to oczywiście działanie z korzyścią także dla innych państw, bo wiadomo – ewentualne ucieczki z kraju, międzynarodowe sankcje etc. Cyk – wszystko spada na karb zastosowanego AI.

Tony papierów, setki analiz – tak wygląda świat dyplomacji. SI pomoże “udrożnić” różne procesy z nią związane? (fot. August de Richelieu, Pexels).

Chcesz być dużym graczem? Graj razem z AI

Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy w takie bajki opowiadane przez już w zasadzie skompromitowanego polityka, ale też nie chodzi o to, by ktoś naprawdę w nie wierzył – politycy w przeszłości przecież setki razy znajdowali sobie byle jakie preteksty czy wymówki, by usprawiedliwić przyszłe lub przeszłe działania.

Ten fikcyjny problem był niejako kłopotem w dużej skali, ale także w „drobniejszych” kwestiach, jak to, czy zawrócić dysydenta do kraju jego pochodzenia, AI może okazać się niepotrzebnie bezwzględna. Wszystko zależy od tego, na ile państwa korzystające z dobrodziejstw takiej technologii postanowią oddać część swojej pracy dyplomatycznej maszynom. Złoty środek to tutaj chyba faktycznie jedyna bezpieczna opcja.

Tymczasem dyplomacja AI jest na razie prężnie rozwijana w najbardziej liczących się w polityce światowej krajach. W Dubaju właśnie trwa Expo 2020 (tak, dobrze się domyśliliście – przesunięte przez COVID-19 o rok). Wydarzenie warto obserwować między innymi dlatego, że będzie stanowiło one poligon doświadczalny dla Rosji pod względem wykorzystania sztucznej inteligencji w budowaniu relacji z krajami z obszaru MENA (Bliski Wschód i Afryka Północna). Chiny już dawno poszły tą ścieżką w negocjacjach z państwami arabskim – a w tyle zostawać nie można.

Ciężko oszacować, jak popularna stanie się dyplomacja w wykonaniu sztucznej inteligencji. Jeśli jednak SI doprowadzi do międzynarodowego blamażu, to na pewno lepiej zniesie „zwolnienie”. Do mało znaczącej placówki też jej przecież nie przeniosą…

Polska grupa Smart Home by SmartMe

Polska grupa Xiaomi by SmartMe

Promocje SmartMe

Powiązane posty

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *