Ciemność w naturalny sposób kojarzy nam się z czymś tajemniczym, czasem z czymś groźnym lub nienaturalnym – przebywanie w nieoświetlonej lub słabo oświetlonej lokalizacji potrafi przyprawić o ciarki na plecach, jeśli nie mamy ze sobą chociażby smartfona z latarką. Tymczasem coraz więcej krajów europejskich szykuje się na wypadek potencjalnego blackoutu – długotrwałego, masowego braku w dostawach prądu. Przezorny zawsze ubezpieczony, prawda?

Nie ma co ukrywać, że dziś wszyscy jesteśmy w gigantycznym stopniu uzależnieni od energii elektrycznej – jest nam ona niezbędna przy większości wykonywanych prac, bo niezależnie od tego, czy jesteśmy zatrudnieni w biurze w korporacji czy w fabryce na produkcji, prąd zasila nasze podstawowe narzędzia pracy – komputery i wszelakie maszyny.

Kiedy zaś wrócimy z pracy zupełnie styrani, najczęściej uciekamy w świat rozrywki, którego podstawą także jest dostęp do prądu – granie na konsoli czy oglądanie serialu na Netfliksie nie może obyć się bez podłączenia do sieci elektrycznej. Jeśli zaś sięgniemy po książkę, to mimo wszystko lepiej będzie się nam ją czytać… no cóż, nie w egipskich ciemnościach. A te są obecne nawet na zewnątrz, gdy wychodzimy rano z domu do pracy i wracamy o 16-17 w porze jesienno-zimowej.

Wielka awaria i związany z nią długotrwały brak prądu w naszych miastach, miasteczkach i wsiach jawi się więc niemalże jak wielkie wyzwanie, które wywróci nasze życie do góry nogami. Ciężko temu zaprzeczyć – a by uniknąć wielu mniejszych i większych kłopotów wywołanych przez blackout, niektóre państwa już podjęły kroki zapobiegawcze.

Nie tak dawno austriacki rząd rozpoczął kampanię uświadamiającą obywateli, jak się zachowywać, kiedy nagle wszystkie lampy w domu zrobią „kaput” i zostaniemy zupełnie odcięci od prądu. W sieci pojawił się filmik – nazwijmy go – instruktażowy, który prezentuje przy okazji możliwe działania kluczowych służb państwowych.

Rodzina spokojna także w ciemnościach

W materiale widzimy, że kiedy jest ciemno już, zgasły wszystkie światła, ciemno już, noc nadchodzi głucha, austriacka rodzina nie panikuje, ma za to pod ręką świece, latarki i radyjko (Nakręcane?), a kiedy nastaje dzień, zabiera się za zabawę z grami planszowymi, unikając dzięki temu potężnego kryzysu psychicznego zakończonego awanturą, po której sąsiedzi wzywają policję, która nie przyjeżdża, bo jest zajęta przeciwdziałaniu skutkom blackoutu.

To oczywiście czarny – nomen omen – żart, ale Austriacy postanowili dmuchać na zimne i przypomnieć o podstawach, którymi musimy się zająć w czasie, gdy służby będą się starały przywrócić nas do stanu względnej normalności. Każdy ma w domu świeczkę czy latarkę, natomiast nie wiem jak Wy, drodzy czytelnicy, ale ja nigdy nie pamiętam, gdzie położyłem świeczki, a baterie mam z reguły zagrzebane pod stosami innych pierdół w szufladach. Zanim więc znajdę wszystkie te rzeczy, to zdążę dostać oczopląsu, doświetlając szuflady smartfonem, który może akurat ledwo zipać na resztkach baterii. Tak, w dużym mieście, w którym mieszkam podobne sytuacje są ultrarzadkie.

Najważniejsze przesłanie płynące z austriackiego filmu to jednak mimo wszystko zachowanie spokoju. Wydaje się to hiperbolizowaniem problemu, ale sam zauważyłem, że nawet drobne problemy z dostawami prądu potrafią wzbudzić spory niepokój chociażby u starszych ludzi. Warto więc pamiętać, by w tak skrajnej sytuacji wpaść do dziadków albo zapukać do drzwi starszych sąsiadów i zapytać, czy wszystko gra. Małe dzieciaki też mogą być zaniepokojone taką nagłą zmianą, choć muszę przyznać, że akurat dla mnie brak energii elektrycznej w dzieciństwie był przyczynkiem do tworzenia różnych mądrych i mniej mądrych zabaw. No ale to były wyłączenia trwające maksymalnie kilka godzin.

Dlaczego jednak Austria w ogóle postanowiła odpalić całą akcję? Otóż Klaudia Tanner, szefowa Ministerstwa Obrony Narodowej tego kraju zapewniała ostatnio w mediach, że blackout to rzecz niemal pewna w najbliższej przyszłości i z dużym prawdopodobieństwem wystąpi on w latach 2022-2025. Wiedeński rząd chce wiec być przygotowany na wszelkie ewentualności i na koniec tego okresu wszystko ma już być gotowe na tip-top. Bo nie można wcale wykluczyć, że sytuacja nie będzie się też powtarzać w przyszłości.

Samochody elektryczne to wielka nadzieja motoryzacji – ale i spore obciążenie dla sieci energetycznych (fot. Mike, Pexels).

Susza, śnieg i samochody elektryczne

Co może wywołać potencjalne zaciemnienie? Powodów jest cała masa i mogą się one różnić od zakątka świata, w jakim się znajdujemy. Jeden z najgłośniejszych blackoutów miał miejsce w ostatnich latach w Wenezueli – w marcu 2019 roku w zasadzie w całym tym kraju, bądź co bądź dużym, wystąpiły uciążliwe problemy z dostawami prądu. Najwcześniej poradziła sobie z tym stolica, Caracas, co nie znaczy, że do napraw doszło szybko.

Blackout był wywołany kryzysem społeczno-ekonomicznym w kraju, który ostatecznie dobił leżącą odłogiem przez wiele lat sieć dostawczą w kraju, chociaż rząd wenezuelski oskarżył oczywiście Stany Zjednoczone o atak elektromagnetyczny. Prawdą jest jednak, że wyszły na wierzch lata zaniedbań i całkowity brak zabezpieczeń, gdy zrobiło się naprawdę groźnie.

Co ciekawe w nie tak dalekim Ekwadorze parę lat wcześniej, bo w 2009 roku, to pogoda sprawiła, że okresowo gasły światła na terenie kraju. Wszystko dlatego, że Ekwadorczycy przez jakiś czas zmagali się suszami, które w naturalny sposób obniżyły poziom wody w rzekach i różnych zbiornikach. To odbiło się na wydajności hydroelektrowni, na których oparto dostawy prądu no i… wystarczy dodać 2 + 2.

Kwestie pogodowe będą zapewne coraz bardziej znaczące – jeśli nie kluczowe – już niebawem niezależnie od części świata, bowiem nie ma obszaru planety, którego nie dotykają, w mniejszym lub większym stopniu, zmiany klimatyczne. Globalne ocieplenie to tylko jedna strona monety, bo z drugiej mamy bardzo nagłe załamania pogody i dynamiczne zmiany. Anomalie takie, jak nagłe i intensywne opady śniegu w miesiącach, w których średnio byśmy się ich spodziewali, mogą doprowadzić do uszkodzenia infrastruktury związanej z elektrowniami. Nim przywróci się ją do porządku, może trochę minąć.

Inną kwestią są sprawy dotyczące szerokiego sektora energetyki – w takiej Europie mogą zacząć występować problemy z dostawami gazu (także w związku z dogadywaniem się z największymi potentatami na tym poletku – pokroju Rosji), a to oznacza, że gospodarkę trzeba będzie ratować przez rekompensowanie niedoborów energią wytwarzaną elektrycznie. Czy to ogromne, dodatkowe obciążenie dla sieci. „No rejczel”, jak to mawiają Amerykanie.

Jako kolejne potencjalne poważne obciążenie wskazuje się… samochody elektryczne. Ich liczba bowiem nieustannie rośnie i choć są dla środowiska lepsze niż „spalinówki”, to istnieje ogromna potrzeba zabezpieczenia sieci elektrycznych przed przeciążeniem z ich powodu. W bliższej lub dalszej przyszłości to w końcu one najprawdopodobniej będą dominować na drogach.

Kolejne powody można wymieniać w nieskończoność, prawda jest jednak taka, że jakiś blackout może się nam niebawem zdarzyć – i nie jest to jakaś bardzo abstrakcyjna forma bycia prepperem czy nawet zwykłe foliarstwo. Być może Austriacy (a także np. Niemcy, bo oni też zaczęli się zabezpieczać) wyszli nieco przed szereg – ale bardzo dobrze, że to zrobili.

Za dzieciaka brak prądu bywał nawet frajdą. Teraz to strach nawet do lodówki zajrzeć w blackout, bo zionie tam śmiertelna pustka (fot. Tima Miroshnichenko, Pexels).

Kup pan latarkę

Długotrwały blackout to katastrofa na wielu różnych polach. To nie tylko wyłączone komputery i maszyny w fabrykach, ale też problemy z dostarczaniem paliwa i tankowaniem samochodów, to niedziałające gazownie, wodociągi, oczyszczalnie i w zasadzie 99% zakładów, jakie mogą nam przyjść do głowy. Sześć godzin bez prądu – spoko, sześć dni –oj bardzo niedobrze, sześć tygodni i wzwyż – tragedia i kryzys.

Austriacki rząd chce swój plan kryzysowy oprzeć na działalności koszar wojskowych – to właśnie one mają być punktami samowystarczalnymi elektrycznie i w razie kryzysu miałyby zabezpieczać podstawowe kwestie, dzięki którym państwo mogłoby w miarę dobrze funkcjonować w tak skrajnie nieciekawych warunkach.

Najważniejsze jednak będzie to, jak zachowają się ci słynni „zwykli ludzie” – braki w Wenezueli spowodowały ni mniej ni więcej, tylko potężny wzrost przestępczości, choć trzeba przyznać, że i bez tego pod tym względem w kraju było źle. Nie znaczy to jednak, że sytuacja może się nie powtórzyć w bardziej stabilnych państwach.

A z punktu widzenia naszego domowego życia – co by się przydało? Nie będę zgrywał eksperta, którym nie jestem, odsyłam więc do szalenie dobrego artykułu Jakuba Wiecha na portalu energetyka24.com, w którym autor wymienia krok po kroku w co się zaopatrzyć przed wystąpieniem problemów i jak zachować się w trakcie zaciemnienia.

Sam przyznam, że wielu z wymienionych, koniecznych przedmiotów albo nie mam, albo je rzuciłem… nie wiadomo gdzie. Na pewno muszę się zaopatrzyć w latarkę czołówkę, radio na baterie (kiedyś coś oczywistego) czy… mapę miasta. To się przyda nawet bez ogólnokrajowego kryzysu, w trakcie którego jesteśmy sobie w stanie wydłubać oczy za paczkę zupy w proszku.

Czy do wielkiego blackoutu faktycznie dojdzie? Tego nie wiadomo, ale warto pozostać spokojnym w momencie, w którym wieczorem przed mym domem nie będę mógł wystawić ekranu i wyświetlić filmu.

Polska grupa Smart Home by SmartMe

Polska grupa Xiaomi by SmartMe

Promocje SmartMe

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *